Nietypowe otoczenie: fotografia uliczna w Pałacu Lewków

W pogodny wiosenny poranek Pałac Lewków wydaje się ostatnim miejscem, w którym można spodziewać się fotografii ulicznej — wszędzie panuje spokój parku, śpiew ptaków i pieczołowita renowacja.

W zeszłym tygodniu wybrałem się do Ostrowa Wielkopolskiego, aby zobaczyć wystawę fotografii ulicznej w Pałacu Lewków. Pałac, położony tuż za miastem, to neoklasycystyczna rezydencja z końca XVIII wieku, pierwotnie wzniesiona dla rodziny Lipskich, a obecnie pieczołowicie odrestaurowana i pełniąca funkcję centrum kultury. Otaczający go park jest spokojny i cichy, z krętymi ścieżkami, stawami i kępami starych drzew, które z pewnością kryją w sobie wiele historii.

Teren wokół tętnił spokojną aktywnością: ptasi śpiew niósł się po trawnikach, a wolontariusze pracowali metodycznie – grabili liście, szorowali poręcze, sadzili nowe krzewy. Wydawało się to mało prawdopodobne na wystawę miejskiej fotografii ulicznej – panował tu porządek, spokój i miękka zieleń.

Przestrzeń wystawowa


Wystawa odbywa się (do 19 kwietnia) w „dużej oranżerii” w jednym z budynków ogrodowych. To trafny wybór miejsca. Szklane ściany i dach zapewniają niemal idealne naturalne światło, a wydrukowane na nich zdjęcia nie powodują odbić światła, mimo padającego ze wszystkich stron.

Prezentowane są prace kilku polskich kolektywów, w tym Z Bliska , Unrecognised i Streetwise , z wieloma znanymi nazwiskami polskiej sceny ulicznej. Gościnnie występuje Charalamposa Kidonakisa ( @dirtyharrry), a jedno z jego zdjęć stanowi tło powyższych materiałów reklamowych. Mój ulubiony współczesny polski fotograf, Marcin Urbanowicz , również pojawia się na wystawie z czterema zdjęciami.

Demokratyczne zawieszenie

Każdy fotograf wnosi od jednego do pięciu zdjęć, wszystkie wydrukowane w spójnym formacie i jakości. To prosta, ale skuteczna decyzja kuratorska – żadne pojedyncze zdjęcie nie dominuje, a każde ma równą wagę. Z około 100 fotografiami na wystawie, wydaje się ona zrównoważona, przystępna i ambitna, a nie wysublimowana i hierarchiczna.

Co pokazuje praca

Prawie wszystkie prace wpisują się w nurt „straight street” – fotografie, które pokazują świat takim, jaki jest: kolorowy, chaotyczny, zazwyczaj chaotyczny. Jest tylko garstka czarno-białych zdjęć i kilka bardziej abstrakcyjnych, a kilka ujęć w stylu dokumentalnym poszerza tę gamą, nie zakłócając jej.

Większość prac powstaje w Polsce, jednak niewielka liczba zdjęć pochodzi z podróży zagranicznych.

Chwile, które lądują

Naprawdę mi się podobało — nie tylko ze względu na jakość pracy, ale również dlatego, że znalazłem coś takiego tak blisko domu, bez konieczności jechać do Warszawy.

Pałac Lewków z pewnością ma bogaty i różnorodny program, warto więc mieć go


Ostrów Wielkopolski

Z pałacu przejechałem kilka kilometrów do samego Ostrowa Wielkopolskiego. Jak wiele polskich miast tej wielkości, jest to mieszanka bloków mieszkalnych z czasów ZSRR, odrestaurowanego rynku, torów kolejowych i podwórek, fragmentów dawnego przemysłu i nowszych sklepów na obrzeżach.

Spędziłem tam niecałą godzinę i jak zwykle oddaliłem się trochę od głównych ulic – na podwórka, wzdłuż bocznic i wzdłuż granic fabryk, które znajdują się poza codziennym zgiełkiem miasta.

To właśnie takich miejsc zawsze szukam, ignorując widoki z pocztówek i przewodników.

„Po prostu nie mogę wydobyć z tego żadnej melodii…”

Leave a comment